Marnotrawstwo konieczne

Mapowałyśmy ostatnio z dziewczynami dość żmudny proces z branży finansowej. Od razu zgłaszam że „zagranicą”, żeby nie było że, takie rzeczy tylko u nas. Dziewczyny opowiadają krok po kroku, powstaje mapa procesu, z wyglądu przypominająca schemat metra w Pekinie. Moja rola to być upierdliwą, lub kto woli dociekliwą. Kwestionuję, pytając przynajmniej parę razy „dlaczego?” albo chociaż „po co?” ten mail, ten raport, to „ctrl+C” „ctrl+V”.

Doszłyśmy do pewnego momentu, w którym okazało się, że jedna z dziewczyn codziennie wysyła maila do banku z zapytaniem o saldo, przy czym wie że jest „zerowe” bo to konto jest i będzie nieczynne, a pozatym ma wgląd do niego w aplikacji bankowej. Codziennie dostaje odpowiedź z banku, że ów konto jest zerowe. No i ja oczywiście pytam rozpaczliwie ” Dlaczegooooo!?!”

-Takie są regulacje. Tak każe prawo i rząd. Każą nam codziennie potwierdzać – odpowiadają

-Czyli codziennie dostajecie potwierdzenie, że ziemia jest okrągła? -pytam?

-Gorzej – mówią- My codziennie ich o to pytamy. 😀

Pośmiałyśmy się, jako, że nic innego w takiej sytuacji nie pozostaje. A więc, marnotrawstwo konieczne (muda typu I), to czynności nie dodające wartości. Są to odgórnie narzucone regulacje, które mają na celu, czasem dbanie o bezpieczeństwo, czasem, kontrolę jakości, a czasem po prostu nie wiadomo co. Trzeba by pytać urzędników którzy to wymyślili. W takich wypadkach szukamy rozwiązania jak ją uczynić jak najmniej czasochłonną. Na przykład można ją zautomatyzować. W końcu nasza kreatywność granic nie ma.